Profesor Micanski

 Ostatnie miesiące dla Iljana Micanskiego to pasmo wzlotów i upadków. Jeszcze niespełna rok temu w glorii króla strzelców świętował awans do Ekstraklasy. Kibice ostrzyli sobie zęby na jego strzeleckie popisy w najwyższej klasie rozgrywkowej, a tych długo nie było. Gol w Gliwicach i dwa trafienia w Kielcach - tym bilansem zamknął pierwszą rundę. W międzyczasie przypięto mu łatkę piłkarza skutecznego jedynie w niższej klasie rozgrywkowej i straszono przyjściem do klubu Franciszka Smudy. Od jakiegoś czasu popularny "Julek" znajdował się również w cieniu nadspodziewanie dobrze grającego Mouhamadou Traore. Wystaczyła solidnie przepracowana zima i trzy mecze rundy wiosennej, aby Micanski znalazł się na ustach kibiców w kraju. Tak się właśnie bawi Bułgar w Polsce. Oby nie przestał.